(68) 32 96 200
sekretariat@szpital.zgora.pl
  

 

 

 

 

 

 

 

 

Tysiąc kilometrów. Tyle przejechała tylko jednego dnia, czyli 11 lipca br., karetka neonatologiczna Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze, wożąc najmłodszych pacjentów między Zieloną Górą, Słubicami, Gorzowem, Świebodzinem i Poznaniem. Płynność jazdy i szybkość dotarcia na miejsce często zależy od zachowania innych kierowców na drodze. Dlatego cieszą plany Ministerstwa Infrastruktury, które chce od jesieni wprowadzić nowe przepisy dotyczące przejazdu pojazdów uprzywilejowanych.

O jakie przepisy chodzi? Kierowcy będą zobowiązani tworzyć korytarz zjeżdżając jak najbliżej lewej krawędzi pasa ruchu, jeżeli jadą lewym pasem, i jak najbliżej prawej, jeżeli są na prawym pasie. Funkcjonujące do tej pory przepisy są dość niejasne, a nowe cieszą szczególnie kierowców karetek.

- Czekamy na te przepisy. To pomoże nam w codziennej pracy – ocenia Witold Głodecki, kierownik zespołu transportu medycznego naszego szpitala. - Często spotykamy się z sytuacją, gdy uprzywilejowany pojazd, mimo użyciu sygnałów dźwiękowych i świetlnych, nie ma miejsca na drodze.

- Zdarza się, że kierowcy się z niej nie usuwają, nie robią tego korytarza życia, czy tunelu ratunkowego. Nie wiedzą, jak się zachować. Czasami mają za głośno włączone radio, nie patrzą w lusterka, nie widzą, że pojazd się zbliża. Potem nagle hamują – wylicza Witold Głodecki. - A przecież chodzi o to, by jak najszybciej usunąć się na bok, zatrzymać, schować w jakąś zatoczkę, by nam zrobić miejsce.

Jakie niebezpieczne sytuacje zdarzają się najczęściej na drodze? – Kiedy pędzimy ponad 100 km na godzinę na sygnale, część kierowców usuwa się z drogi. Czasami jednak znajdzie się ktoś nieodpowiedzialny, kto myśli, że to jemu te samochody robią miejsce. Raz kierowca wbił się nam przed ambulans, by jechać przed nami. Trzeba było ostro zahamować i uciec na lewą stronę. Częściej zdarza się, że ktoś podczepia się za karetką licząc, że skorzysta i szybciej  dojedzie do celu. To bardzo niebezpieczne zachowanie. Raz na rondzie w Zielonej Górze wjechała mi pod koła pewna pani – wspomina szef szpitalnego transportu.

Takie sytuacje zdarzają się bardzo często. – Codziennie na odprawie uczulam kierowców: pamiętajcie -  to, że jedziecie na sygnale nie znaczy, że macie łamać przepisy. Natężenie ruchu jest obecnie bardzo duże, trzeba mieć oczy dookoła głowy. Chodzi przed wszystkim o to, by dowieźć bezpiecznie pacjenta – podkreśla.

W strukturach szpitale pracują dwa zespoły transportu medycznego: specjalistyczny i neonatologiczny. W skład tych zespołów wchodzą kierowcy i ratownicy medyczni (15 osób), a oprócz tego w miarę potrzeb także lekarze i pielęgniarki. W karetce neonatologicznej zawsze jeździ specjalista neonatolog oraz pielęgniarka neonatologiczna. – Ta karetka jest niemal ciągle w ruchu. Zmieniają się tylko załogi – mówi Witold Głodecki.

Od niedawna udało się zakupić i ubrać załogi w jednolite stroje z logiem Szpitala Uniwersyteckiego. – To ważne, bo jeździmy po całej Polsce i warto się porządnie prezentować – cieszy się.

Na zdjęciu od lewej: ratownik medyczny Mariusz Mazurkiewicz, kierownik zespołu transportu medycznego Witold Głodecki i ratownik medyczny Mariusz Klejna.