(68) 32 96 200
sekretariat@szpital.zgora.pl
  

 

 

 

 

 

 

 

 

W naszym szpitalu po raz pierwszy wykonano zabieg założenia u dziecka przezskórnej endoskopowej gastrostomii (PEG). Dzięki temu 12-letni Krzyś, który miał problemy z przyjmowaniem pokarmów, może być dożywiany bezpośrednio do żołądka. - Może po prostu więcej zjeść, ale także ma lepszą odporność i jest radośniejszy. Dojelitowe karmienie, to zbawienne dla syna rozwiązanie – cieszy się mama chłopca Bernadeta Puła.

Czym jest PEG? - Pacjentowi zakłada się dożołądkową przetokę, która następnie umożliwia założenie specjalnego cewnika. Pozwala on na żywienie dziecka dojelitowo z pominięciem jamy ustnej – wyjaśnia dr n. med. Marcin Zaniew. Takie zabiegi wykonuje się u pacjentów, którzy wymagają całkowitego lub częściowego żywienia dojelitowego, czyli np. u dzieci, które mają neurologiczne problemy z przełykaniem. Takie dzieci nie są po prostu w stanie przyjmować pokarmów doustnie. - Daje to o wiele większe możliwości żywienia, które obecnie uznaje się również za formę leczenia. Pacjent jest w warunkach domowych karmiony za pomocą specjalnych mieszanek, zawierających odpowiednie ilości kalorii, witamin i minerałów – dodaje zastępca kierownika oddziału pediatrii.

To pierwszy taki zabieg dokonany u dziecka w naszym szpitalu. Do tej pory mali pacjenci wożeni byli do Poznania lub Szczecina. Zaangażowanych w niego było kilka osób: kierownik Centralnej Endoskopii lek. med. Jacek Bywalec, także chirurg i gastrolog dr n. med. Marcin Hańczewski, który przyjeżdża do nas z Poznania oraz anestezjolog i kierownik Centralnego Bloku Operacyjnego lek. med. Bartosz Kudliński. Ze strony szpitalnej pediatrii dzieckiem zajmowali się m.in. prof. UZ, dr. hab. n. med. Marcin Zaniew i lek. med. Marta Fiedorowicz-Kazimierczak.

Do czasu wykonania zabiegu Krzysiu karmiony był doustnie, ale było to niewystarczające. Nie można było w ten sposób zapewnić potrzeb żywieniowych wynikających z jego wieku. Chłopiec ma 12 lat, a waży zaledwie 16 kg. To bardzo martwiło jego mamę. - Kiedy doktor Kudliński zasugerował takie rozwiązanie, musiałam to początkowo przemyśleć. Jednak jest to lekarz, któremu mogę w 100 proc. zaufać. Dzisiaj widzę, że to była dobra decyzja. U Krzysia podniósł się poziom łaknienia, może po prostu więcej zjeść. Dojelitowe karmienie to zbawienne dla syna rozwiązanie. Mogę go teraz dożywić, zwiększyła się też u niego odporność, bo dostaje odpowiednią liczbę witamin i mikroelementów. Jest też bardziej radosny i więcej z nami rozmawia – cieszy się Bernadeta Puła. – No w ciągu zaledwie dwóch tygodni przytył pół kilograma!

- Jesteśmy bardzo zadowoleni, a szczególnie z faktu, że nie musieliśmy nigdzie wyjeżdżać i można było zrobić ten zabieg w zielonogórskim szpitalu. Chciałam też podkreślić świetne podejście lekarzy. Tu nie czuliśmy się jak kolejny przypadek na liście, a traktowani byliśmy bardzo indywidualnie. Krok po kroku wyjaśniano nam, na czym ten zabieg polega i jak sobie radzić w nowych warunkach. Jestem z tego bardzo zadowolona, nie wyobrażam sobie, bym mogła zrobić ten zabieg w jakimkolwiek innym szpitalu – mówi mama Krzysia.

- Zespół naszych lekarzy podjął się takiego zadania po raz pierwszy – podkreśla prof. M. Zaniew. – Do tej pory bowiem taki zabieg wykonywano w naszym szpitalu wyłącznie pacjentom dorosłym. Wszystko się świetnie powiodło, mamy więc nadzieję, że w najbliższym czasie pomożemy kolejnym dzieciom.

Na zdjęciu: Na pierwszym planie Krzyś, stoją od lewej: lek. med. Marta Fiedorowicz-Kazimierczak, mama Bernadeta Puła i dr. hab. n. med. Marcin Zaniew.