(68) 32 96 200
sekretariat@szpital.zgora.pl
  

 

 

 

 

 

 

 

 

Ponad 40 lat przepracowały w naszym szpitalu Jolanta Bień i Barbara Ziembińska. Większość tego czasu jako pielęgniarki oddziałowe. Za lata pracy w lecznicy dziękowali im dr Marek Działoszyński, prezes zarządu szpitala, oraz Antoni Ciach, dyrektor ds. lecznictwa, którzy życzyli paniom spokojnego czasu na emeryturze.

Jolanta Bień w szpitalu przepracowała cztery dekady, z czego 17 lat jako położna. – Dokładnie 40 i pół roku minęło od 1 marca 1979 r., kiedy to przyszłam tutaj do pracy. Budynek, gdzie m.in. znajduje się oddział, był niedługo wcześniej oddany do użytku, więc imponował nowoczesnością. Dziś ma swoje lata, ale cieszę się, że matki i dzieci będą miały do dyspozycji budowany właśnie wspaniały obiekt. Kibicuję gorąco tej inwestycji – mówi.

Pani Jolanta oficjalnie zakończyła pracę, ale nie wyklucza, że jeszcze wróci do służby zdrowia. – Zobaczę, jak to mi będzie z tym wolnym czasem. Niczego nie wykluczam i nie planuję, ale furtkę zostawiam otwartą – deklaruje.

Przez te dziesięciolecia „przez ręce” pielęgniarki przewinęły się dziesiątki tysięcy matek i dzieci. Często zdarza się, że jest przez pacjentki rozpoznawana i pozdrawiana na ulicy. – Kocham ludzi i moje pacjentki, będę za nimi bardzo tęsknić – mówi wzruszona, a jej koleżanka Irena Kichewko zaraz dodaje, że i „wszyscy kochają Jolę”.

Co zmieniło się w życiu szpitala podczas tego długiego czasu? – Bardzo dużo. Kiedyś to nie wiedziano nawet, jaka będzie płeć dziecka, a teraz kobieta jest w pełni i od początku diagnozowana w ramach badań prenatalnych. Choć trzeba przyznać, że rodziło się więcej dzieci – zauważa.

Jolanta Bień przez 23 lata pracowała jako oddziałowa Izby Przyjęć Ginekologiczno-Położniczej wraz z zespołem poradni ginekologiczno-położniczych. – Była to praca jakby na pierwszej linii, kiedy to pacjent wchodzi do szpitala. Tutaj właśnie na niego czekamy i kierujemy na odpowiedni oddział – mówi i wspomina, że czasem trzeba było przyjąć poród już w samochodzie, zdarzyło się nawet, że w małym fiacie w latach 80-tych.  

Obowiązki pani Jolanty przejmie na oddziale Agnieszka Nalewajk.

Z kolei na Klinicznym Oddziale Chirurgii Klatki Piersiowej pożegnaliśmy pielęgniarkę oddziałową  Barbarę Ziembińska, która w naszym szpitalu przepracowała 43 lata. – Przyszłam do szpitala w sierpniu w 1976 r. i była to moja pierwsza praca po szkole, jedyna i, jak się okazuje, ostatnia – mówi nam zasłużona pielęgniarka, która jako oddziałowa na torakochirurgii przepracowała 36 lat. - Czas zająć się wnukami i ogrodem, bo, pracując w szpitalu, nigdy nie miałam wystarczająco dużo czasu dla rodziny. To taki zawód, jak trzeba, to się biegło do szpitala. Po prostu spędziłam tutaj większość życia - wspomina.

Jakie zmiany zauważa na swoim oddziale? - Przez te lata zmieniło się tutaj bardzo dużo: w opiece pielęgnacyjnej, w sprzęcie, czy w podejściu do pacjenta. Teraz obejmujemy chorych kompleksową i dogłębną opieką już od pierwszej godziny, wszystko też dokumentujemy, kiedyś tego nie było – zauważa.

Pani Barbara stworzyła na oddziale rodzinną atmosferę, wiele pielęgniarek pracuje tutaj po 30 i więcej lat. Widać to było podczas pożegnania, kiedy to w niejednym oku zakręciła się łza. Wśród żegnających pielęgniarkę był m.in. dr Maciej Żurawski, były kierownik oddziału, który życzył jej przede wszystkim czerpania radości z wolnego czasu w poczuciu pełnego spełnienia i zadowolenia z okresu pracy zawodowej.

Nowa pielęgniarka oddziałowa zostanie wyłoniona w ramach konkursu.

Na zdjęciu od lewej: lek med. Antoni Ciach, Jolanta Bień, Barbara Ziembińska i dr Marek Działoszyński podczas pożegnania przez dyrekcję szpitala.